wtorek, 16 marca 2010

Dzień 29 (pozostało 61) - 5 tydzień

Chest, Shoulders, & Triceps
Ujmę to tak, jakby to napisali "Włatcy Móch": "O, Muj Borze!!!". Dawno nie dostałem takiego wycisku. Pompki to jednak moja pięta achillesowa, choć przyznam, że progres od dnia pierwszego jest dość znaczący. Czułem się jakby ktoś w momencie wyjścia z pompki w górę, wyjmował mi baterię (power off i spadałem na twarz). Nie dawałem rady się podnieść, pełne pompki robiłem tylko z początku ćwiczeń. I te różne dziwactwa z hantlami, wyrzucanie bomb, jakieś dziwne obroty rąk. Wszystko to widać, że efektywne, jednak aby to wykonywać na spokojnie muszę poćwiczyć jakieś 30 następnych dni. Dobrze, że nie było na "sali" pani D.Weber (blondyna), przynajmniej nie miał kto się popisywać. Motywował mnie natomiast fakt, iż ćwiczący nie wykonywali do końca powtórzeń, najzwyczajniej w świecie nie dawali rady (czyli także normalni ludzie ćwiczą ;))...

1 komentarz:

  1. Hehe. Dobry wpis. Miałem to samo. Czy jednak nie trzeba by wrócić do fazy pierwszej. Może to jest dla nas za ciężkie? To jednak ćwiczą ludzie z przygotowaniem. Pompki na jednej ręce mnie rozpierdzieliły całkowicie :-) Wczoraj żona zbierała mnie dosłownie po ćwiczeniach z podłogi.

    OdpowiedzUsuń