piątek, 19 marca 2010

Dzień 32 (pozostało 58) - 5 tydzień

Yoga X
Oooo, co to była za Yoga. Nie dość, że znowu ukradkiem odliczałem pierwsze 50 minut, to jeszcze pod koniec zasypiałem. Musiałem być masakrycznie zmęczony. Gdy tylko zaczynały się pozycję na mięśnie brzucha, zastygałem w pozycji i momentami przysypiałem (kończyłem przez to ćwiczenia trochę później). Ale gdy tylko Tony kazał się położyć, jednocześnie mówiąc, że nie będzie się odzywałem przez minutę (kłamie, milczy tylko 45 sekund), odpadałem w głęboki sen. Może dobrze, że obudził mnie wcześniej, przynajmniej wiedziałem, że się Yoga kończy...

Rada na dziś: Nie podchodźcie zmęczeni do Yogi, zaśniecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz