Chest, Shoulders, & Triceps
Szósty tydzień rozpoczęty, wydaje się dużo, ale tak na prawdę to bardzo szybko to zleciało...
Co do samych ćwiczeń, przyjąłem postawę Laury (ta starsza Pani), czyli pompki (te które można) na kolanach. Znacząco wydłużyła się ilość powtórzeń, co rokuje myślę dobrze na przyszłość. Jest równie ciężko, nie myślcie, że nie. Lekkie to ułatwienie na pewno, ale przyznam się, że przy końcowych seriach nawet na kolanach nie dawałem rady. AB Ripper bez zmian, no może poza jedną. Nożyce wychodzą mi coraz lepiej (prawie mam prostą nogę).
Jutro stare, dobre Plyo a więc sobie poskaczę.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Gratuluję dobrej formy. Niestety "coś" mnie dopadło jednak. Czuję się fatalnie. Dodatkowo jakieś gastryczne problemy mnie zaatakowały. Jestem nie do życia. Nie dosyć że denne samopoczucie to dodatkowo dół z tego że nie ćwiczyłem. Dwa dni w plecy. Mam tylko nadzieję że w środę będę mógł coś już zrobić...
OdpowiedzUsuńWłaśnie łykam kolejną porcję aspiryny. Ćwiczenia leżą odłogiem! Aż się płakać chce...RATUUNKUU!
OdpowiedzUsuń2 dni to jeszcze nic straconego. Jak już podejdzie to pod cały tydzień, będzie można mówić o problemie, a na ta chwilę myślę, że nie ma się co martwić.
OdpowiedzUsuń