Przemęczyć się tu zbytnio nie można (chodzi o zadyszkę), tak też było i u mnie. Powolne i dokładne powtórki, to to co nas wzmacnia, a głównie bicepsy i tricepsy ;) Całkiem fajnie nawet wyszło.
Rozczarował mnie Cardio ABS, tylko 15 minut i przy niektórych ćwiczeniach ewidentnie czułem, że moje mięśnie nawet na chwilę nie drgnęły. Dlatego też poszedłem za ciosem i zamieniłem to na Insaine ABS, polecam (bardziej efektywne). Niby przeznaczyli to na sam koniec, ale po co mam się męczyć... ;)
* - zamiennie Insaine ABS (Insanity)
czwartek, 3 lutego 2011
Dzień 31 - Back & Biceps, AB Ripper*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Ja dziś miałem strecha i zdałem sobie sprawę ze jestem tak elastyczny jak pustak na budowie ;)
OdpowiedzUsuńCo do tego insane ABSa to może być dobre ale trochę to długo trwa ponad 30 minut a inne 16 minut i nie wiem czy jeszcze będę miał siłe do ćwiczeń :)
Za chwilę uruchamiam Insanity Cardio Recovery. Ten czwartek należy chyba zawsze traktować jako dzień odpoczynku i rozciągania. Pomimo, że program krótki, nie będę robił żadnego ABS'a.
OdpowiedzUsuńA te 30 minut, a dokładnie 33, bardzo szybko zlatują.