Po wczorajszym dniu wypadłoby trochę wszystko nadrobić. Yogę nadrobiłem połowicznie, ponad dwu godzinnym spacerem na świeżym powietrzu. Choć wiadomo, że żaden to substytut...
Zestaw bardzo przyjemny, praktycznie bez jakiś komplikacji, o wiele łatwiej wykonuje się po niem AB Rippera. Co było moim wielkim zaskoczeniem, nożyce wykonałem 11 razy pod rząd, w tępie Tony'ego. Uważam to za swoisty sukces, choć moja druga noga (przy każdej zmianie) nie osiąga jeszcze idealnej "prostości" w kolanie. Walczę, walczę i nadal mam 90 stopni, musiałbym te nogi jakoś rozciągnąć, choć zupełnie nie wiem jak.
Wielokrotnie łapałem się na tym, iż nie mogłem dalej ćwiczyć. Organizm (fizycznie) mógł, ale umysł coś się poddawał, po jakiś 15 sekundach mogłem wrócić do ćwiczeń. Może brak świeżego powietrzna na to jakoś wpływa, sprawę będę badał w następnych dniach. Jest to dość de motywujące.
Jutro Kempo, a więc trochę rozrywki.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz