Rozpoczął się trzeci tydzień ciężkiej pracy. Staram się z tygodnia na tydzień, bardziej się starać, szczególnie w partii brzucha. Cała reszta jakoś rośnie i ładnie się buduje, może to zasługa wcześniejszych podejść.
Testowałem mój nowy nabytek, spalacz tłuszczu. Powiem szczerze, że fajna sprawa (łykasz 30 minut przez treningiem), człowiek poci się znacznie mocniej. Nie zauważyłem jakiegoś wzrostu temperatura ciała, czy też innych skutków ubocznych. Najzwyczajniej w świecie, ciało spala definitywnie więcej, choć nie wiem czy to zmęczenie/pot czy tkanka tłuszczowa.
Zestaw, poza końcówką robiłem na pełnej petardzie. Aż sam byłem zdziwiony jak dobrze mi idzie, że mi się chce i w ogóle... Ripper dzisiaj jednak pod koniec z dużymi przerwami, chyba za bardzo przegiąłem przed, aż dostałem dreszczy w rękach...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz