czwartek, 18 lutego 2010

Dzień 4 (pozostało 86)

Yoga X
Yoga, co tam Yoga. Ludzie się wyginają, śpią na swoich matach podczas zajęć. Takie kształtowało się moje wyobrażenie. Oczywiście jak to już u mnie bywało, rzeczywistość jest zupełnie inna. Yoga to relax i pełne odprężenie, ale uwaga, po ćwiczeniach. Podczas ich trwania przechodzisz mały chrzest bojowy, przynajmniej pierwsze 50 minut. Przez następnę 40 jest już lepiej, a przecież nic tekiego niby nie robisz. Finał moim zdaniem jest zadowalający, rozluznione mięśnie i chęć oddania się błogości wiczornego snu. Cwiczcie to wieczorem, w dzień może troche rozleniwić. Całościowo program jak na początek ciężki, ale warto wytrzymać pierwsze 50 minut (momentami chce się przerwać), poźniej jak już mówiłem jest już znacznie lepiej...
Rada na dziś: Starajcie się zapamiętać podstawowe figury i ich nazewnictwo. Ciągłe spoglądanie na TV, gdy proszą cię o rozluźnienie jest lekko rozpraszające.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz