Podejście nr dwa okazało się także totalną klapą.
Od jutra (15 listopada) ruszam ponownie. Ruszyło mnie trochę, a to ze zwględu na przyrastający ostatnio dość mocno brzuch. Trzeba coś z tym zrobić!
Trzymajcie kciuki...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

No i trzymamy kciuki! W człowieku jest coś takiego że wybiera zawsze tą łatwiejszą ścieżkę. W tym przypadku też tak zrobiłem. Fajna. łatwa ścieżka bez przeszkód. Zaczynam z Tobą walczyć i mam nadzieję wytrzymać do końca programu. Bring it!
OdpowiedzUsuń