To już podejście nr 3, mam nadzieje, że finalne. Sądzę dość mocno, że dotrwam do końca programu.
Mógłbym napisać to samo co ostatnio, ciężko się powraca itd. Ale jednak tego nie uczynię, napiszę jeszcze gorzej. Jak mogłem do tej pory ćwiczyć bez drążka, tego nie wiem. Gumy coś dają, ale na tzw. 100% efektu z tego nie uzyskamy. Inwestycja w tego typu sprzęt nie jest dość droga, jednak do najtańszych nie należy (ok. 100 zł). Powiem krótko, warto! Rąk nie czuję do tej pory (jakieś trzy godziny po treningu), nie mogę ich podnieść powyżej głowy, pomimo tych boleści, muszę powiedzieć, że to jest piękne...
Co do reszty ćwiczeń.
- Pompki wychodziły mi słabo, robiłem je później na kolanach.
- Drążek, pomagałem sobie krzesłem (to jeszcze nie ta siła w rękach). Ważne aby krzesło było wysunięte nieco do przodu, a oparcie ciała tylko na palcach stopy. Im więcej stopa leży na krześle, praktycznie całość ciężaru przenoszona jest tą właśnie nogę.
- AB Ripper ciężko, jednak do końca.
Obawiam się jutro tego Plyo, może być ciężko...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz