wtorek, 16 listopada 2010

Dzień 2 - Plyometrics

Dzień drugi, pełen nadziei i zwątpień, jednak najbardziej chyba przepełniony "emerytalnym" brakiem siły. Zestawik jak zwykle bardzo fajny, pogarszał sytuację fakt, że spoglądałem już dość często na zegar, robiłem większe pauzy.
Wchodzę ponownie w ten system, a więc na tym etapie jeszcze się jakiegoś wielkiego entuzjazmu nie spodziewam. Myślę, że za tydzień będzie już normalnie. W podejściu nr 1, po Plyo byłem cały dzień chory. Dziś jest podobnie, lecz raczej zwalił bym całość na drążek, który mnie wykilował. Fakt, powiecie, że ręce dzisiaj to zbytnio się nie na męczyły, ale sam fakt boleści robił swoje (oczywiście najłatwiej jest zwalić wszystko na głupi drążek i się użalać, zachowanie typowo PL).
Wracając do ćwiczeń:
- Hot Foot - problem, wytrzymywałem góra 10 sekund. I to nie z uczucia palenia, lecz totalnego wyczerpania mięśni, połączonego z częstym ziewaniem.
- Rock Star Hoops jak zwykle olałem ze względu na sąsiadów (kolejna wymówka)
- Całą resztę starałem się wykonywać, choć tak jak już pisałem, z większymi pauzami.

Jest dobrze, a może być tylko lepiej. Choć motywacji brak, a trzyma mnie tylko chęć ukończenia tego X'ksa.
Moje "zapuszczone" zdjęcia porównawcze wystawie raczej już jutro.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz