Zestaw typowo nastawiony na spalenie kalorii, w dużej ilości, wychodzi to za każdym razem. Szybkość połączona z ciągłą dynamiką ruchów, a na dodatek przerwy do których jesteśmy przyzwyczajani nie wyglądają tak spokojnie. Dlatego też może nie nazywają się "Water Break", tylko "Break". Pierwszy raz dostałem małego niedotlenienia i musiałem na jakieś dwie minuty spauzować ćwiczenia, strasznie w głowie kręciło. Trochę świeżego powietrza ze spalinami i było już ok. Jutro przerwa, wersje Strech zrobie zapewne w trzecim tygodniu jak dobrze pójdzie.
A tak na boku z bieżących spraw, to strasznie mnie kusi jedzenie, szczególnie te zawierające cukier. Ale niestety trzeba się trzymać jałowego regulaminu.
sobota, 20 listopada 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz