Dzień drugi, a ja niestety czuję się jakby to trwało całą wieczność. Boję się, że tracę motywację, ale to tylko takie małe ogólne odczucie. Plyo okazało się nie takie strasznie, spociłem się jak świnia, jednak każde ćwiczenie wykonywałem bez problemu. Widać, że ten zegar na TV działa strasznie psychologicznie. Postanowiłem zrobić eksperyment z "Hot Foot". Nie patrzyłem na zegar, zawsze na 27-28 sekundzie już nie dawałem rady. Tym razem, nie patrząc na ekran, podskakiwałem nawet za dużo. Znaczenie ma także technika, Tony mówi o robieniu krzyża, fakt, to wyczerpuje łydkę na maksa. Wystarczy skakać z boku na bok, wytrzymałość wzrasta nawet do 40 sekund. Pytanie czy to jednak równie efektywnie, mam nadzieję, że tak.
Po ćwiczeniach, musiałem odrobić jeszcze wczorajszy AB Ripper X. Mejsona przerwałem na chwilę po 23 razach (później wróciłem), kiedyś to można było ponad 40 jednym ciągiem :)
Co do porannego Insanity, chwilowo dałem sobie z tym spokój, lepiej być wyspanym. Choć zupełnie jeszcze nie odrzucam tematu.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Macieju, nie patrz na zegarek! To rzeczywiście na prawdę pomaga. Podchodź do ćwiczeń tak jak by to był obowiązek. To musi być zmiana w głowie.Tylko tam robi się blokada. Teraz już nie mam wątpliwości i braku motywacji,ale jak miałem to od razu sobie tłumaczyłem:"godzinka przeleci szybko, to tak jak bym usiadł, pooglądał TV i przy okazji odebrał pocztę w lapku, albo coś innego zrobił, ale to tylko godzinka." A jak już się zbliża koniec i zostaje 3-5 minut to satysfakcja jest ogromna! Z ABRipperem podobnie, to tylko 15 minut, czasami człowiek nawet nie wie kiedy takie 15min przeleci. Nie zdąży się nawet przeczytać jakiegoś artykułu! Dasz radę! Czas szybko leci i już około maja masz cały program skończony!
OdpowiedzUsuń