Dawno mnie tu nie było, płyty się kurzą, waga rośnie (święta zawsze tak wyglądają). Zaczynam (przynajmniej taki mam zamiar) podejście do sesji nr 4 (przypominam, mój dotychczasowy maks to 61 dni bez przerwy).
Jednak tym razem zaczynam inaczej, a to dzięki pomocy serdecznego kolegi, który wytrwale zaczął rok z postanowieniem P90X. Nie byłoby w tym nić dziwnego, jednak jego rozpoczęcie programu poprzedzone było dość dużym zaangażowaniem w zbicie podstawowych paru zbędnych kilogramów. Po osiągnięciu założonego optimum, rozpoczął program. U mnie ma być tak samo!
Nie mogę powiedzieć, że cierpię na nadwagę, jednak gdy tylko odczuwam, że pod żebrami coś mi za mocno wychodzi, wpadam w dość mocny niesmak.
Dziś to już trzeci tydzień przed sesji. Z 98kg udało się już zejść do stabilnych 94kg. Moje optimum w tym przypadku to ok 90kg. Po osiągnięciu tej wagi rozpocznę oraz mam nadzieję, że ukończę mój "sezon" nr 4.
Testowo wykonałem program tzw. poniedziałkowy (Chest, Shoulders & Triceps & AB Ripper). Okazuje się, że poprzednie sesje nie poszły na marne. Po prawie rocznej przerwie i przebytym jednym treningu, moje mięśnie nagle się odrodziły, choć byłem przekonany, że już po nich.
W tej chwili jest trochę za "bardzo" zimno, ale jeszcze przed świętami starałem się trzymać formę
sports-tracker.com. Nadal jednak nie wiem jak się mocniej motywować...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Gratulacje Macieju! Najważniejsze że zaczynasz działać. Motywacja sama przyjdzie jak zobaczysz pozytywne zmiany. Do lata jeszcze dużo miesięcy a 90 dni bardzo szybko przeleci. A po P90X strzelisz sobie Insanity i stwierdzisz, że inaczej już żyć się nie da. POWODZENIA! Możesz liczyć na moje motywujące ględzenie ;-)
OdpowiedzUsuń