czwartek, 3 marca 2011

Przerwa, przerwa i jeszcze raz przerwa...

Już sam nie wiem ile to trwa i ile jeszcze potrwa. Nawarstwienie się spraw zawodowych i osobistych, zepchnęły ćwiczenia na boczny tor. Brakuje mi ich, chętnie bym je wykonywał, ale gdzieś o godzinie 17-18. Jednak w moim przypadku to niemożliwe, może kiedyś. Staram się jednak trzymać odżywianie na stałym poziomie. Dzisiaj zdarzyły się jakieś dwa pączki, ciasteczko. Nie chcę przestawiać organizmu na totalnie jałowe jedzenie, z drugiej strony zdaję sobie sprawę, że przez "normalne" jedzenie moje P90X zamieni się w P160X, zanim uzyskam końcowy efekt.

2 komentarze:

  1. Moim skromnym zdaniem dobrze byłoby teraz zapisać się na jakąś siłkę, wygospodarować jakiś wolny czas (wiem, wiem, niestety go brak) i poćwiczyć coś innego. P90X jest rewelacyjnym programem, Insanity też, ale wprowadzają pewną monotonię w ćwiczeniach. Zmiana miejsca, zmiana ćwiczeń na sprzęcie, może bieganie, inne formy ruchu pozwoliłyby wrócić do ćwiczeń. Szkoda byłoby zaprzepaścić to co osiągnąłeś, a zrobiłeś przecież gigantyczną pracę! Pamiętasz dokładnie prawie w takim samym czasie rok temu zaczęliśmy coraz rzadziej ćwiczyć, wreszcie skończyliśmy. Potwierdzałoby się że to po prostu "zmęczenie materiału". Zmiana jest konieczna!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę że masz kryzys.
    Ja mam jeszcze tydzień do fazy 3 :D

    OdpowiedzUsuń